niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 1

   To była moja ulubiona gra. Dzielono nas na grupy, a w zasadzie sami się dzieliliśmy. Biegaliśmy po terenie szkoły jak wariaci i szukaliśmy złotych obręczy, w których unosiła się mała srebrna kulka. Drużyna, która znajdzie ich najwięcej wygrywa. Aby zdobyć taką kuleczkę trzeba użyć swojej mocy na obręczy. A mianowicie dotknąć jej. Inaczej nie da się jej wziąć tej kuli. Ja mogłam używać dwóch: ognia i lodu.
   Moje talenty są trochę dziwne. W prawej ręce mam lód, a w lewej ogień. Nie mogłam tego zmieniać. Za każdym razem, gdy próbowałam to zrobić ręka mi drętwiała, a potem puchła.
   Grupy miały po cztery osoby. W pierwszej byłam ja, mój chłopak Kuba i nasze przyjaciółki : Gosia i Nina. Z tą drugą znam się dopiero od miesiąca, ale wydaje się fajna. Niedawno dołączyła do nas. Ciężko było jej się przyzwyczaić do nowego życia i szkoły, więc Gośka zagadała do niej no i tak jakoś teraz wszędzie z nią chodzimy. Druga grupa miała taki skład: siostra Kuby Bianka i jej chłopak Filip, mój brat Tomek i jego przyjaciel David.
   Tomek zawsze mówił, że to niesprawiedliwe, bo ja mam dwie moce, a reszta po jednej. Gośka ma moc życia. Oznacza to, że  uzdrawia ludzi i sprawia, że rośliny rosną kiedy tego chce. Nina ma moc ziemi, ale jest słabsza, bo dopiero co dołączyła do nas i jeszcze nie potrafi w pełni jej opanować, a Kuba umie ożywić rzeczy takie jak plastikowe żołnierzyki, czy figurki. Pracuje też nad większymi rzeczami. Bianka panuje nad chmurami. Potrafi przywołać burzę albo deszcz. Filip posługuje się perswazją, czyli rozkazuje w myślach komuś, aby coś zrobił i ta osoba mimowolnie to robi, a David może się teleportować, ćwiczył też teleportację innych. Tomek ma władzę nad wodą i jest naprawdę dobry w tym co robi. Potrafi zrobić ogromne fale na morzu, ulecza rany i wiele więcej.
   Nasza grupa pobiegła w prawo, a ta druga w lewo. Sędzią była nasza ulubiona nauczycielka Natalia. Nie lubiła gdy mówiliśmy do niej po nazwisku, bo czuła się wtedy staro.
   Rozdzieliliśmy się i każdy pobiegł w inną stronę. Ja oczywiście zrobiłam sobie ścieżkę z lodu i ślizgałam się po niej, bo tak było szybciej. W oddali zauważyłam obręcz. Zrobiłam sobie przy podeszwach dwa ostrza i tak powstały moje własnorobne łyżwy. Gnałam niczym wiatr, aż dotarłam do niej i zdobyłam kuleczkę.
   Nigdy nie wiedzieliśmy ile kulek jest ukryte w lesie. Mieliśmy wyznaczony czas na szukanie.
   Ciekawe, czy ktoś z przeciwnej drużyny też zdobył piłeczkę.
   Wyszłam z lasu i znalazłam się na wielkiej polanie. W oddali widziałam jezioro. Tam na pewno Natalia coś ukryła.
   Nagle coś poruszyło się w krzakach i zobaczyłam Tomka. On też mnie zauważył, bo zaczął biec jak najszybciej potrafił, ale i tak go wyprzedziłam. Tak jak myślałam obręcz znajdowała się na środku jeziora. Machnęłam prawą ręką i na wodzie pojawiła się dróżka z lodu. Biegłam jak szalona. Byłam pewna, że zdobędę kulkę aż tu nagle poślizgnęłam się i wpadłam do wody. Tak to była sprawka Tomka. Wyprzedził mnie z szyderczym uśmieszkiem i gnał dalej. Zaczęłam się śmiać jak głupia. Mój młodszy brat mnie pokonał.
   Pod koniec gry każda grupa podliczyła kulki i okazało się, że był remis.
   - Hej Jagódko - podszedł do mnie Kuba – czemu jesteś taka mokra?
   Jagódko... jak ja nie lubiłam tego zdrobnienia! Wolałam jak mówił do mnie Jagoda.
   - Bo Tomek użył wody i przez niego wpadłam do jeziora-odpowiedziałam.
   - No, choć. Ogrzeję Cię - powiedział i przyciągnął mnie do siebie, a potem przytulił i pocałował. Był średniego wzrostu, miał blond włosy i ciemne oczy.
   Zrobiło się ciemno, więc wszyscy poszliśmy do salki telewizyjnej świętować moje siedemnaste urodziny.

3 komentarze:

  1. Twoje opowiadanie zostało zanalizowane w dwóch częściach. Pierwsza jest tutaj: http://borzagubionychtworow.blogspot.com/2014/07/dwie-moce-zostawianie-w-pokoju-i.html
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń