sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 11

   Oczywiście po odejściu Kuby, Bianka i Filip też zniknęli. Naprawdę ich lubiłam. Zawsze mięli dobry humor i umieli pocieszyć w dołującej chwili.
    Napięcie w szkole z każdym dniem rosło, więc nowy dyrektor zorganizował rozluźniającą dyskotekę. Pani Bodine zginęła w pożarze. W zasadzie nie wiedziałam dlaczego nadal nas prześladują. Dyrektorka już nie żyje, a Marcin chciał jej zniszczyć życie. Czułam, że kryje się za tym coś więcej.
   Gosia i ja oczywiście nie miałyśmy partnerów, więc stwierdziłyśmy, że pójdziemy razem. Tomek zaprosił Ninę, a ta nie śmiała mu odmówić. Udawała, że on jest jej obojętny, ale jej oczy aż się świeciły.
   To będzie pierwsza moja impreza bez Kuby. Na samą myśl robiło mi się niedobrze. Dlaczego to musi aż tak boleć?
   - I jak?- zapytała mnie Gosia. Stała przede mną w pięknej jasnoniebieskiej sukience podkreślającej jej ciemne oczy. Pod piersiami miała zawiązaną niebieską wstążeczkę. Kiecka nie miała ramion i wyglądała prześlicznie. Długie brązowe włosy miała lekko podkręcone i zaczesane na bok.
   - Wyglądasz jak królewna. Przy tobie czuję się szaro…- powiedziałam. Co prawda nie byłam jeszcze ubrana, ale nie sądzę, żeby jakakolwiek sukienka przebiła jej kreację.
   - Jak się ubierzesz to wtedy pogadamy.
   Włożyłam na siebie szarą sukienkę w kolorowe kwiatki. Gosia zrobiła mi skomplikowanego, dobieranego warkocza, który był zapleciony falami na mojej głowie. Obie włożyłyśmy sobie ładne kolczyki i buty na szpilkach. W zasadzie nie wyglądałam aż tak źle.
   Gdy weszłyśmy do budynku impreza już trwała. Muzyka była taka głośna, że aż bolały mnie uszy. W tym huku słychać było typowe kawałki dyskotekowe. Oczywiście stanęłyśmy pod ścianą.
   Po chwili podszedł do nas jakiś chłopak i zaprosił Gosię do tańca, więc zostałam sama. Rozglądałam się po sali, aż mój wzrok spotkał Kubę. Kiwnął mi tylko ręką, że mam do niego podejść. Miał taką smutną minę. Moja ciekawość zwyciężyła i ruszyłam w jego stronę.
   - Możemy porozmawiać? Na dworze? - zapytał gdy stałam obok niego.
   Przez chwilę się zastanawiałam. Nie wiedziałam co mam myśleć. Ten wisiorek mówił, że nie mam mu ufać…
   - N… tak - odparłam po chwili wyszłam za nim na dwór.
   Gdy byliśmy parędziesiąt kroków od internatu powiedział:
   - Ale ty jesteś głupia… Nie sądziłem, że tak łatwo mi pójdzie.
   Nagle usłyszałam krzyki dobiegające ze szkoły. To była zasadzka. Ale dlaczego wyprowadził mnie z niej?
   Rzuciłam się w stronę szkoły. Chciałam im jakoś pomóc, ale Kuba złapał mnie i zakrył usta swoją dłonią.
   Wierzgałam się z całych sił. Usłyszałam uderzenie. Nagle puścił mnie i upadł na ziemię. Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam Lysandra stojącego z kamieniem w dłoni.
   Podeszłam do niego i chciałam go przytulić, ale usłyszałam dźwięk ładowanego pistoletu.
   - Nie tak prędko!- usłyszałam za plecami.
   Odwróciłam się do wroga, a Lys złapał moją dłoń swoją.
   Młody chłopak celował prosto w mojego przyjaciela. Lysander jednym szybkim ruchem dłoni sprawił, że wiatr zaczął szaleć. Chłopak niestety nie dał się nastraszyć i usłyszałam wystrzał. Lys z jękiem upadł na ziemię.

2 komentarze:

  1. Miło mi, że wzięłaś mój pomysł. :3
    Świetnie ci wyszedł. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super mam nadzieje, że nastp bd dłuższy ;D

    OdpowiedzUsuń